Dyskusyjny Klub Książki 1

 

Termin: 30.10.2012 – 66. spotkanie

Książka: Jacek Dehnel „Saturn”

Liczba obecnych:  11 osób

 

 

            Ależ przyjemność sprawił nam Jacek Dehnel swoją najnowszą książką „Saturn”. Cóż za styl, a jaki cudny język!!! Dla tych, którzy nie przepadają za powieściami osadzonymi w historii trudno czasem zabrać się do lektury, ale kiedy już pokonają własne opory radość sprawia każda przeczytana strona, niemal każde zdanie, które u Dehnela zajmuje czasem prawie stronę.

            Na początku spotkania powędrowaliśmy po komnatach Quinta del Sordo w internecie. Wiemy, gdzie znajdował się każdy z Czarnych obrazów, w miarę możliwości przyglądaliśmy się wszystkim malunkom po kolei. Mniej istotne jest dla nas kto je namalował: Goya, syn Javier, a może ktoś zupełnie inny. Istotna jest dla nas opowieść pięknie prowadzona przez autora książki i nikt na razie nie może definitywnie wykluczyć takiej wersji.

            Biedni ci, którzy traktują fikcję literacką jak podręcznik historii. Wszak to tylko wariacje autora na temat, autora rozmiłowanego w malarstwie, darzącego Goyę ciepłem i sympatią. Troje bohaterów „Saturna” to bardzo wyraziste osobowości, każda z nich jest zupełnie inna, taka mała galeria postaci.

            Innym z tematów dyskusji był geniusz; jak trudno z nim żyć; jak niełatwo być dzieckiem geniusza. Przytaczaliśmy przykłady dzieci sławnych rodziców, chociaż w XXI wieku częściej ułatwia to start zawodowy, chociaż bywa też piętnem.

            Interpretacja zamieszczonych w książce obrazów (pomimo ich kiepskiej jakości) zmusza uważnego czytelnika do refleksji. Ileż tu trafnych spostrzeżeń, celnych określeń, głębszych przemyśleń i do tego polszczyzna przepiękna. O „Czytającym” Dehnel pisze „Żadnej mszy nie słuchano z taką gorliwością jak tych smolistych słów, budzących trwogę i niesmak, ale przecież spijanych łapczywie: te półprzymknięte oczy, te wargi drżące pod wąsami, uszy pulsujące czerwienią, dreszcze przebiegające pod spotniałym płótnem koszuli”, a opis starości w „Podszeptach” to: „Nie tak miało być: starość miała przynieść ze sobą mądrość, a nie omamy. Miała być wieczorem, kiedy otwiera się oczy z półsnu i widzi się prawdę w całym jej rozmachu i bolesności, odrzuciwszy głupie złudzenia i szczeniackie nadzieje. Tymczasem niesie tyle ułudy, co młodość, a może nawet więcej, bo młodość jeszcze ma jakieś szanse na to, że czegoś dosięgnie, starość sięga tylko po mokrą ziemię w głębi grobu”.

            Poczucie humoru autora sprawia, iż książkę czyta się lekko i z ogromną przyjemnością, pomimo tematyki niezbyt łatwej. Egocentryzm Goi, kompleksy Javiera, przedsiębiorczość Mariano. Z ich monologów Jacek Dehnel stworzył piękną całość. Dziękujemy!!!

            Książka podobała się wszystkim uczestnikom DKK, tylko jednym mniej, a inni byli nią zachwyceni. Aby poczuć iberyjskie klimaty, dyskutowaliśmy przy butelce dobrego hiszpańskiego wina.

            Ocena 4,5.