Dyskusyjny Klub Książki 1

 

Termin: 28.05.2009 – 25. spotkanie

Książka: Elizabeth Gilbert „Jedz, módl się, kochaj”

Liczba obecnych: 10 osób

 

 

„Jedz, módl się, kochaj” Elizabeth Gilbert nie jest trudną lekturą. Autorka chcąc uzasadnić swoją włóczęgę po świecie, w sposób świadomy przejaskrawia traumatyczne przeżycia rozwodowe. Opisy depresji, jak twierdzą klubowicze, są do bólu prawdziwe, chociaż rozwód był pomysłem autorki.

Elizabeth Gilbert jest typową rozkapryszoną Amerykanką, podatną na wpływy new age. Po czterech latach zmagań z byłym mężem wyrusza do Włoch, Indii i na Bali. Wyprawa trwa około roku i prócz poznawania świata ma pomóc w odzyskaniu równowagi wewnętrznej. Włosi opisywani są przez Gilbert niezwykle trafnie. Nawet kibice Lazio wracający z meczu „… są męscy jak diabli i zajadają ptysie.”

Ogromnie ważną rolę w życiu każdego odgrywa „słowo”. Już Biblia podaje, iż na początku było słowo. „Wielcy jogini twierdzą, że wszelki ból u człowieka wywoływany jest słowami, podobnie jak wszelka radość. Tworzymy słowa, aby opisać nasze doświadczenia, a słowa te ciągną za sobą towarzyszące im emocje, które szarpią nami jak psy na smyczy.” E.G. str. 476

Autorka w książce próbuje jednym słowem określić jakieś miasto, samą siebie. Zastanawialiśmy się nad słowem dla naszego miasta i oto:

szarość

beznadzieja

pech (albo raczej brak szczęścia).

Nie jest to zbyt zachęcające.

Elizabeth Gilbert, osoba poszukująca, medytująca, otwarta na transcendentne przeżycia, nagle na Bali otwarcie krytykuje ludzi Zachodu, osiadłych tam na stałe. Uważa ich za osoby pozbawione ambicji, szukające łatwego i taniego życia. Czyżby wyścig szczurów był obowiązującą opcją dla każdego „cywilizowanego” człowieka.

Najczęstszą oceną było 4.