Dyskusyjny Klub Książki 1

 

Termin: 29.04.2014 – 84. spotkanie

Książka: Wojciech Kuczok „Poza światłem”, „Spiski”

Liczba uczestników: 9 osób

 

 

            W planach naszego DKK na najbliższe miesiące nie było Wojciecha Kuczoka. Kiedy dotarła do nas wiadomość, iż Autor wybiera się do Grudziądza, radość nasza była ogromna. Dostaliśmy też dwie przedostatnie książki Kuczoka: „Spiski” i „Poza światłem”. Obie zachwyt nasz wzbudziły. Cóż, planowany Zanzibar musi poczekać.

            „Spiski” zaskoczyły nas ogromnym poczuciem humoru Autora, nie spotykanym dotychczas w innych jego utworach. Kuczok wygląda raczej na poważnego faceta, a tu czytając klubowicze zaśmiewali się do łez. Nie pozbawione są jednak „Spiski” sarkazmu, ironii, a także autoironii.

            Fantastyczny plastyczny i poetycki język nawiązuje do góralskiego folkloru. Ludzie gór z ich wadami i przywarami nie są jedynym tematem książki. Kronikarska pieczołowitość w opisie rozpadu małżeństwa spoza tego terenu zaskakuje spostrzegawczością i oryginalną warstwą językową. „Spiski” pełne są też elementów baśniowych w realnej rzeczywistości, fantazji na bazie realności.

Miłością prawdziwą Kuczoka jest przyroda, a szczególnie góry i jaskinie, Tatry z doskonałą znajomością ich topografii. Majstersztykiem wysublimowanej erotyki są tatrzańskie doliny i szczyty na ciele Feli. Autor cieleśnie wędruje tutaj przez Opalone ku Gładkiej Przełęczy, krąży wokół Małej Łąki, przez Ciemnosmreczyńską Dolinę dociera do Ptasiej Studni, a kończy się to wszystko Ostrym Szczytem. Cóż za erotyczno-topograficzna wyobraźnia!

            „Spiski” są trzecią powieścią Kuczoka. Dwie wcześniejsze zostały już sfilmowane, teraz Autor pracuje nad góralskim scenariuszem. Widocznie ta proza ma w sobie coś filmowego!

            Zupełnie inna jest druga z książek „Poza światłem”. Są to „wypisy z dzienników podróżnych i raptularzy włóczęgowskich”. Powstały jakby na marginesie belletrystycznej twórczości. Kuczok wędruje tutaj po przeróżnych miejscach, ale najwięcej jest jaskiń i Berlina. Poetycko rozświetla podziemny mrok, nie boi się mówić o własnych słabościach na linie. Bóg stwarza jaskinie, Kuczok je nazywa. Ależ duet nieziemski!!!

            Nasz „Jaskiniowiec” będąc  pod odchodzi od cywilizacji, czuje się poza zasięgiem. Jaskinie traktuje jako teksty natury: „Penetrując te znane, czytam pismo Ziemi. Odkrywając nowe, zbliżam się do aktu stworzenia”.

            Inne jest też pojęcie czasu dla podziemnego wędrowcy : „...czas dotyczy powierzchni; tam w głąb przecie właśnie po to wchodzę, żeby choć przez chwilę czuć, jak czas płynie obok, na górze”.

            Syntetyczny opis Berlina pozbawiony jest zbędnych słów. Spełniony koszmar Hitlera urzeka kulturą, muzeami. Jedynie jeśli chodzi o muzeum Picassa, klubowicze mieli inne zdanie - ono też może zachwycić!

            „Poza światłem” to książka, do której powraca się. Można otworzyć na dowolnej stronie i kontemplować językowe operacje Autora.

            Wojciech Kuczok dopieszcza swoje teksty stylistycznie, nie posiada barier językowych, stosuje nowatorskie słowotwórstwo. Wyostrzony zmysł obserwacji wraz z dynamicznym językiem tworzy doskonałą całość. Jak tak rozczytamy się w prozie Kuczoka, to potem jest problem. Każda brana do ręki książka innego autora nie spełnia oczekiwań, bo gdzież ten język, gdzież ten styl...

            Kiedy będziemy w Turdzie w kopalni dźwięków, tam gdzie mieszka echo i zawołamy Kuczok - echo długo będzie nam odpowiadać: Kuczok, Kuczok, Kuczok.

 

 

 

                                                                                   Teresa Mazurkiewicz