Dyskusyjny Klub Książki 1

 

Termin: 28.11.2013 – 80. spotkanie

Książka: Haruki Murakami „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa”

Liczba uczestników: 14 osób

 

 

            Haruki Murakami został nam podarowany na jubileuszowe 80 spotkanie. To już 6 i pół roku odkąd raz w miesiącu omawiamy kolejną książkę. Zgrana grupa!

            Tym razem, aby złamać konwencję, nie zasiedliśmy od razu do stołu, tylko odegraliśmy kilka scen z książki. Zabawa była wyśmienita! Tsukuru oglądający z zapałem przejeżdżające pociągi, gdzie wagonikami były klubowiczki na czworakach. Albo erotyczny sen Tsukuru z Białą i Czarną. Nie mogła być zbyt realistyczna, Czarna przypięła sobie kartkę: „Jestem naga, mam 17 lat, mam duże piersi”, a Biała: „Ja też mam 17 lat”. Od czegóż jest nasza wyobraźnia!

            Klubowicze doskonale przygotowali się do spotkania z Murakamim. Była płyta z „Le mal du pays” Franciszka Liszta, japońskie gadżety typu maskotki, miseczki, naczynia do sake, wachlarze, pałeczki. Było też oczywiście mojito, popijane w książce przez Sarę Kimoto, zdjęcia dworców, na których przesiadywał Tsukuru.

            Wielkie brawa dla wydawnictwa MUZA SA za pierwsze w Europie wydanie kolejnego Murakamiego. „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” w pierwszym tygodniu sprzedał się w Japonii w milionie egzemplarzy. Świadczy to o ogromnej popularności autora w swoim kraju. Czytając o takich wynikach możemy być spokojni o czytelnictwo... w Japonii oczywiście.

            „Bezbarwnego Tsukuru...” czyta się dobrze i szybko. Trzyma w napięciu i potrafi zauroczyć. Jest to książka o dojrzewaniu, uczuciach, porzuceniu, samotności, zazdrości, kompleksach. Niekolorowy i cierpiący z powodu braku koloru w nazwisku bohater ma silną potrzebę akceptacji wśród przyjaciół, a grupa rówieśnicza potrafi być okrutna. Znamy to z codzienności.

            Jeśli nie liczyć motywu z żetonem śmierci, to od początku do końca mamy tutaj tylko jeden wątek: historia Tsukuru od szkoły średniej do 36 roku życia.

            Całość jest dosyć łagodna, nie ma okrutnego obdzierania żywcem człowieka ze skóry, kotów bez głów, przenikania przez ściany, obecnych w innych książkach Murakamiego. Jest za to dobrze ukazana depresja głównego bohatera po nagłym i niewyjaśnionym odrzuceniu przez wiernych dotąd przyjaciół.

            Poszukiwanie w powieści głębszych więzów rodzinnych nie powiodło się. Być może jest to wynikiem skupienia całej uwagi na Tsukuru, a może tak odmienna jest świadomość Japończyków. Jesteśmy Słowianami i odbieramy Murakamiego jako Słowianie. Dyskusja z pewnością wyglądałaby inaczej, gdyby w naszym gronie był Japończyk. Chociaż Joanna Bator też byłaby bardzo ciekawym gościem. Może podpowiedziałaby nam, dlaczego tak mało tradycji w powieści, a tak dużo pracy. Dorosły Japończyk głównie pracuje, a może to praca jest już tradycją? To właśnie tam powstało określenie karoshi - śmierć z przepracowania. Corocznie umiera na to 30 tysięcy Japończyków.

            Murakami nie wyjaśnia wszystkiego do końca, ale stwarza fascynującą atmosferę. Problemy są uniwersalne i łatwo się z nimi identyfikujemy. Główne postaci są jakby rysowane japońskim pędzelkiem, reszta jest zamglona.

            Wyrazisty i syntetyczny język sprawia, iż w książce nie ma zbędnych słów, nie jest ona przegadana.

            W czasach totalnego kultu młodości, kiedy starość jest dyskryminowana, miło czyta się u Murakamiego: „Dobiegała chyba pięćdziesiątki, miała jasnozielone oczy i była bardzo miła. Jak zawsze, kiedy rozmawiał ze starszą od siebie kobietą, Tsukuru ogarnęło uczucie spokoju i ulgi.” Nasz DKK nie jest klubem nastolatek i dlatego zwracamy uwagę na pisarzy ceniących dojrzałość.

            Doszukaliśmy się też pewnego związku z Polską. Otóż: Hamamatsu – miasto, w którym zamieszkała i zginęła Biała, jest miejscem Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego, a w 2003 roku laureatem został Rafał Blechacz. Jest tam też pomnik Chopina.

            „Bezbarwny Tsukuru...” to piękna humanistyczna książka o potrzebie przyjaźni, bliskości drugiego człowieka.