Dyskusyjny Klub Książki 1

 

Termin: 30.12.2010 – 44. spotkanie

Książka: Juan Rulfo „Pedro Paramo”

Liczba obecnych: 8 osób

 

 

      Zanim zabraliśmy się za czytanie „Pedra Paramo”, wiedzieliśmy, iż jest to książka znacząca w historii literatury, prekursorska, pierwsza z nurtu tzw. realizmu magicznego, którą zachwycił się młody jeszcze Garcia Marquez. Oczekiwania były więc ogromne...

            Zaczynamy czytać i ... cóż, o co tu chodzi, kto żyw, kto nieboszczyk?

Cisza mająca wiele barw: „I zrozumiałem, że jeśli słyszę tylko milczenie, to dlatego, że jeszcze nie przywykłem do milczenia.” (str. 11)

            Książka dziwna, trudna, trochę jak bajka dla wyrośniętych, niezrozumiała. To nie jest książka o czymś, o kimś. Wszystkie postaci pojawiające się i równie szybko znikające, odczuwają ogromne poczucie winy wobec Boga.

            A gdyby tak wyobrazić sobie, że Hiszpanie w brutalny sposób nie narzucili swojej religii Ameryce Środkowej i Południowej. Jak wówczas mogłaby wyglądać ta książka? Ludność miejscowa od setek lat żyjąca w zgodzie z przyrodą, naturą i swoimi własnymi bóstwami. Próbuję wyobrazić sobie skromnych, ale zadowolonych wieśniaków, czerpiących swoją siłę z tradycji, z przekazów pokoleniowych. Po co im obezwładniające poczucie winy wobec wartości chrześcijańskich...

            Trafne są stwierdzenia autora: „Są wsie skazane na nieszczęście. Można to poznać, gdy tylko odetchnie się ich starym, zatęchłym powietrzem, nędznym i cherlawym, jak wszystko co stare.” (str.95) Prawda, że brzmi to znajomo.

            Jeśli jednak dla kogoś w książce nie trzeba wyrazistego bohatera, logiki całości, chronologii, to można polecić „Pedra Paramo”. Wówczas powieść czyta się bardzo dobrze, zachwyca się językiem i celnością stwierdzeń: „Każde westchnienie to jakby cząsteczka życia, która się od człowieka odrywa.” (str.49)

            A nade wszystko jest to klimat książki, jego duch, atmosfera. Postaci żywe, za chwilę już w innym świecie. Wszystko genialnie miesza się, żywi z umarłymi, a „Śmierci nie rozdziela się jak majątku. Nikt nie idzie szukać smutku.” (str.88)

            Średnia ocen 3,6.