Dyskusyjny Klub Książki 1

 

Termin: 29.04.2010 – 36. spotkanie

Książka: Eustachy Rylski „Warunek”; Herta Müller „Głód i jedwab”

Liczba obecnych: 11 osób

 

                  

            Przed miesiącem zaproponowałam naszemu DKK „Warunek” Eustachego Rylskiego. Kiedy po kilku dniach usłyszałam od trojga osób, iż nie da się tego czytać, dołożyłam „Głód i jedwab” Herty Müller. Jakież było jednak moje zdziwienie na ostatnio czwartkowym spotkaniu, gdy większość uczestników zachwyciła się Rylskim.

            Pomimo, iż wojny napoleońskie są tematem dosyć odległym dla współczesnego czytelnika, to E. Rylski poruszył naszą wyobraźnię, obudził wrażliwość na tamtą epokę. Przedstawione na tle bezkresu rosyjskiego krajobrazu charaktery ludzkie pełne są typowo polskiej kłótliwości, a głównym postaciom daleko do poprawności. Klubowicze zwracali uwagę na odbrązowienie bohaterów, ich przywiązanie do koni, autentyzm historyczny i realizm wojny, szczególnie na poziomie średniego szczebla wojskowego. Typowo polska natura bohaterów zabiega o przeżycie w ekstremalnych warunkach rosyjskiego klimatu. Chłopi także są obecni w powieści, ze swoją surowością i obyczajami.

            Subtelny romans panny ok. lat 30 i młodego Semena Hoszowskiego może trochę szokować naturalistycznymi opisami pierwszych oznak starości: „Wbiła swoje kościste biodro jeszcze mocniej w bok Hoszowskiego. Rozpięła pod szyją dwa guziki w sukni. Porucznik zobaczył pierwszą starość, jaka zalęgła się pod wyschniętym, cienkim jak słomka obojczykiem. Zmierzwioną skórę, nieukrytą pod szczelną dotychczas suknią.”

            Eustachy Rylski, jako chłodny obserwator, operuje pięknym, plastycznym językiem. Oceny: od 2 do 5.

            Herta Muller w „Głodzie i jedwabiu” jest porażająca. Myśli jak mężczyzna - analitycznie. Niektórym odrobinkę przypominała Manuelę Gretkowską.

            Lektura ta nie należy do optymistycznych i raczej nie nadaje się na jesienne wieczory. Możemy się pocieszać, iż mimo wszystko nie było u nas tak źle jak w Rumunii, Polacy nie poddali się tak bardzo komunistycznemu terrorowi.

            Herta Müller umiejętnie dostrzega paradoksy życia, potrafi wnikliwie osądzać rzeczywistość i to nie tylko Europy Wschodniej. W Niemczech, gdzie mieszka, niezbyt dobrze jest odbierana, bo ostrość i niezależność widzenia dotyczy także krajów bogatych. Na temat ubóstwa pisze i emigrantów pisze: „Młodzi ludzie wiedzą, że to, co dla nich oczywiste, w ubogich krajach dla wielu pozostaje życzeniem, a dla garstki wybrańców jest luksusem. Gdy ubóstwo ubogich muska ich wieś, mieszkańców ogarnia strach. Starych i młodych. Przesadny, gdyż urojony strach, który przeradza się w nienawiść. Uważają ubóstwo za niegodne, a obce ubóstwo za skandaliczne. Oni stoją ponad tym. Ubóstwo to obcy. Nawet spojrzenie na cudze ubóstwo nie jest ich godne. To jest myślenie herrenmenschów. Swoją nienawiścią strzegą wieś przed ubóstwem i dzięki temu czują, że są w domu.”

            Refleksje na temat wojny bałkańskiej i mechanizmów zagłady godne są noblistki. Tematyka książki czasami bywa drastyczna.

            H. Müller posiada dystans do siebie. Dzięki temu i pięknemu językowi książkę świetnie się czyta. Oceny: od 4 do 6+.